Diebbie Schlussel napisała niedawno, że co najmniej połowa wszystkich ofiar Holocaustu zginęła z rąk polskich. Ta puszczona w świat wiadomość, to największe kłamstwo jakim można oczernić Polaków od '45 roku. Nie ma nic bardziej haniebnego niż zrzucanie na nas odpowiedzialności za tą zbrodnię, popełnioną przez Niemców.  

 
Znana konserwatywna blogerka nie jest jest jednak osamotniona w swym poglądzie. Ona jest tylko głośnym głosem wielu milionów Żydów, którzy uważają, że to Polacy przede wszystkim, mają krew na rękach ich przodków. Ten niekorzystny stereotyp Polaka antysemity, a jednocześnie sprawcy Holocaustu ma już długą historie. Powstał i utrwalił się w czasach IIRP. Antysemityzm był problemem, szczególnie w latach 1935-1937, kiedy to napięte stosunki między niechcącymi asymilacji Żydami a dużą częścią Polaków, doprowadziły do krwawego rozwiązywania lokalnych sporów. W prowokowaniu masakr pomagali często sami Żydzi, którzy mordowali Polaków (były to jednak czyny kryminalne, a nie morderstwa na tle etnicznym), co wywoływało w lokalnych społecznościach wściekłość, tak było m.in. w Przytyku czy w Brześciu, gdzie zginęło 97 Żydów, a ok. 500 odniosło obrażenia. Celem przemocy były wielokrotnie żydowskie sklepy, z których wiele zostało splądrowanych. Skrajna prawica ogłosiła bojkot ekonomiczny Żydów (swój do swego po swoje). Potem przyszła komuna. Problem antysemityzmu się nie zakończył, czego kulminacją były lata 1968 - 1970, kiedy to z Polski wyrzucono kolejne 20 tyś Żydów, oraz usunięto ich ze struktur partii, uczelni i wszelkich wyższych posad w instytucjach publicznych. 
 
Tyle jeśli chodzi o fakty, które mogą nas obciążać w oczach Izraela. Polacy czynili okropne rzeczy względem diaspory żydowskiej, ale w Europie nie byliśmy odosobnionym przypadkiem. Na całym kontynencie antysemityzm był silny, Polska nie przodowała w tym niechlubnym trendzie. 
Natomiast w ratowaniu Żydów nie mieliśmy sobie równych w całej Europie. Polacy pomagali Żydom uniknąć śmierci całą II Wojnę Światową i świadectwo tych Polaków, którzy pomimo groźby utraty życia ratowali, powinno być dla nas ciągle nagłaśnianą chlubą i podstawą naszych wiezi między Polakami a Izraelczykami i Żydami na obczyźnie. 
 
Debbie Schlussel twierdzi, że Polacy pracowali w Auschwitz. To totalna bzdura i kłamstwo. Współpraca Polaków z Niemcami w naszym kraju układała się najgorzej ze wszystkich okupowanych państw. Nie byliśmy kolaborancką Norwegią, Danią, Holandią, Belgią czy południową Francją. Nam z Niemcami było zawsze nie po drodze, przede wszystkim dlatego, że byliśmy drugim po Żydach narodem "do usunięcia". Twierdzenie, że Polacy masowo kolaborowali z nazistami i pomagali w mordowaniu Żydów, jest ogromnym historycznym nadużyciem niezgodnym z obecnie posiadaną wiedzą historyczną. 
Na zarzuty wobec polskiej policji, rzekomo pomagającej w pogromie mogę odpowiedzieć, że jej struktury na terenach anektowanych przez II Rzeszę i ZSRR zostały całkowicie rozwiązane, a większość funkcjonariuszy zostało aresztowanych. Jedynie w Generalnym Gubernatorstwie działała pomocnicza formacja złożona z byłej policji, lecz działała tylko na poziomie powiatu i była całkowicie kontrolowana przez polskie podziemie.
 
Krytyka wobec Debbie Schlussel powinna być głośna, ale też merytoryczna. Polska powinna wykorzystać tą nadażającą się okazje do dyskusji tak, by jak najwięcej ludzi mogło dowiedzieć się jak to było naprawdę, a nie tylko żyła przesądami, półprawdami i stereotypami. Oczekiwał bym ze strony władz Polski zdecydowanej reakcji na słowa dziennikarki. Tylko poprzez otwartą dyskusję nad faktami możemy walczyć z tego typu wypowiedziami, które będą się pojawiać jeszcze gługo. Miliony Żydów żyje w przeświadczeniu, że Polacy ich nienawidzą, a tak być nie wpoinno. Państwo polskie niech podejmie z tym walkę.